czwartek, 24 maja 2012

Peace [no.2]

         Wiatr delikatnie rozwiał moje włosy, a szum morza koił zmysły. Letni krajobraz przesłaniało słońce, obok którego nie kłębiła się ani jedna chmura. Spoglądając na niebo z wysokiego klifu, zauważyłam nawet ptaki, które instynktownie ułożyły się, tworząc klucz. Właśnie tak chciałabym zapamiętać świat. Bez bólu i ludzi, którzy są przeciwieństwem tego miejsca. Nikt nie chciał mi pomóc, dlatego teraz jestem tutaj sama. Sam na sam z ciszą.
          Niespokojne fale morskie przywoływały mnie do siebie. Może tam w końcu odnajdę spokój? Ale czy takie jest moje przeznaczenie, czy na prawdę muszę to zrobić? Tak bardzo chciałabym, żeby ktoś mi pomógł. Jednak nie mogę nic powiedzieć. Kto mi uwierzy? Nawet ja zaczynam wątpić w to, co się dzieje. Pogodziłam się już z losem. Mój czas kończy się w tym miejscu. Przegrałam.
          Zatraciwszy się w sobie, podeszłam dwa kroki bliżej. Przestrzeń otuliła mnie swoją pustką, szept przywrócił do równowagi:
          -Tu Fui Ego Eris
Wygrałam.
          Potem nie byłam już sobą. Nareszcie pokój.

2 komentarze:

  1. Znów mam skojarzenie, z książką pana Pilipiuka "Świat jest pełen chętnych suk". To zbiór opowiadań... dość mocno kreślonych i agresywnych. Jedno z nich jest o żołnierzach, którzy rozbili się na jednej z planet, a do bazy dzieli ich 10 dni drogi. Jest ok. 40 stopni Celsjusza, woda w morzu jest toksyczna... są tam małe, delikatne meduzy i inne, które zabijają w mgnieniu oka. To Twoje fale, złudne i niebezpieczne, tak samo wątpliwe, jak ścieżka przez 10 dni o litrze wody dziennie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nie miałam jeszcze okazji przeczytać tej książki. Zazwyczaj inspiruję się muzyką ulubionego artysty. Słucham, a zaraz pojawia się cały obraz mojego opowiadania. Mam nadzieję, że spodobają Ci się kolejne.

    OdpowiedzUsuń