środa, 23 maja 2012

Noone Love You [no.3]

          Kiedy się obudziłam, poczułam na skórze śnieg. Wbrew pozorom, nie był on zimny, lecz ciepły. Podniosłam się z ziemi i rozglądnęłam dookoła. Nie rozpoznawałam tego miejsca. Miejsce, w którym wszystko pokryte jest białą pierzyną. Droga, a po jej bokach drzewa, zdawała się ciągnąć w nieskończoność. Nie pamiętam, jak się tu znalazłam. Niczego nie pamiętam. Pustka w głowie. Jedyne wspomnienie jest mgliste, jakby wydarzyło się kilkaset lat wcześniej - morze i smak słonej wody. Ale nic więcej.
          Nogi, niczym z waty, ruszyły przed siebie. Ciszę zaburzył skrzyp śniegu pod moimi butami. Zostawiały one podłużne ślady, które chwilę później znikały, a biała powierzchnia stawała się znów nieskazitelna. Nie padał tutaj śnieg ani nie wiał wiatr, nawet temperatura była nieodczuwalna. Czy czas istnieje w tym miejscu? Czy to ja nie istnieję? Tyle pytań kłębiło mi się w umyśle, który stawał się coraz bardziej zamglony z każdym moim krokiem. Gdybym tylko sobie coś przypomniała, gdybym tylko kogoś spotkała. Nie. Nie chcę tego. Nie wiem czego chcę. Straszny mętlik w głowie.
          Moją odpowiedzią były napotkane przeze mnie ślady w śniegu, które w przeciwieństwie do moich, nie znikały. Nie wiem, co wtedy przyszło mi przez myśl, ale poszłam w ich kierunku. Zrobiłam to tak instynktownie, że nie musiałam o tym myśleć. Jakbym zawsze tak robiła. Jakby zawsze ślady oznaczały odpowiedź. Szłam tak długo, aż doszłam do ich końca. Urwały się nagle, tak samo, jak się pojawiły. Wtedy poczułam tą dziwną aurę, niczym sztylet przebity przez serce. Nie mogąc się ruszyć, obróciłam tylko głowę za siebie. Moim oczom ukazała się postać w starym, białym materiale. Nie widziałam jej twarzy, stała obrócona. Jej długie włosy zaczęły falować na wietrze, jakby zawsze tu był. Wszystko dookoła ożyło. Z szarego nieba zaczął powoli spadać śnieg. Niczym sparaliżowana, nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa...Nie było potrzeby, bym to robiła...Teraz już rozumiem. To jest to, czego tak długo szukałam. Dziękuję, że mnie tego nauczyłaś. Pokój nie istnieje, tylko ja mogę nim być. A pokój jest tym miejscem.

7 komentarzy:

  1. Przypomina mi to... moment, gdy matka dociera do Silent hill... płatki śniegu, to nic innego, jak cudowne płatki popiołu, szara biel, która spowija wszystko, daje wrażenie idealizmu. Wszystko, jest tak samo puste i niepewne.

    Podoba mi się ta wizja, przedstawiona w ten sposób.
    A teraz powiedz mi, komu dziękujesz na końcu, bo wiele jestem w stanie zrozumieć, ale nie wszystko oczywiście : ).

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba czytasz mi w myślach...Inspiruję się serią Silent Hill już od sześciu lat.
    Jeżeli chodzi o osobę, której dziękuję na końcu, to wiedz, że jest to coś, co sama musisz odkryć. Powiem Ci tylko, iż cała historia zaczyna się już od "Another Point of View". Występuje ona też w "Peace". Zwróć szczególnie uwagę na dwa ostatnie zdania w tym poście, a cała tajemnica tejże osoby stanie się dla Ciebie jasna. Myślę, że szybko się domyślisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, przeczytałam... i nic. Mogłaś mieć wiele na myśli... nie chcę strzelać na ślepo, proszę, powiedz mi :).
      (dodaję 2 raz bo za 1 się nie wysłało).

      Usuń
  3. [SPAM]
    Anioły od wieków stoją przy nas i obserwują. Patrzą na to, co dobre, ale i na to co złe. Są skłonni otworzyć bramy Raju przed każdym, kto się do nich zgłosi i zgodnie ze swą mądrością udzielają różnych łask. Najlepszym, absolutnie utalentowanym i obdarzonym godną podziwu lekkością pióra, wręczają złote lub platynowe szarfy, by jaśnieli ponad innymi. Innym, nie obdarzonym przez los tak wspaniałym talentem, dają zwykłe, czarne szarfy. Są one znakiem, że ktoś coś próbuje, czegoś chce się nauczyć, ale daleka droga jeszcze przed nim. Nie jest w stanie jaśnieć niczym gwiazda nad anielskim orszakiem.Chcesz się przekonać, na którą szarfę zasłużyłeś? Czy powinieneś jaśnieć nad innymi, czy może z zazdrością spoglądać na tych, którzy u góry tworzą swe arcydzieła w blasku platyny? Zgłoś się! Chętnie przyjmiemy Cię w bramach Raju: http://raj-ocen.blogspot.com Anieli chętnie przyjmą w swe szeregi braci i siostry (rekrutacja otwarta).

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny blog,chciałbym sie z toba jakoś skontaktować...czy istnieje taka możliwość?Pozdrawiam,Krzysiek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście jest taka możliwość. To mój numer GG: 41938455. Jeżeli tylko znajdę czas i wenę, niedługo postaram się dodać nowe posty. Będzie to kontynuacja Noone Love You [no.3].

      Usuń